Wywiad z trenerem kadry narodowej juniorek Marcinem Marcinkiewiczem
- Za Tobą pierwszy rok pracy z kadrą. Jakbyś go ocenił?
- Uważam, że był udany, chociaż nie osiągnęliśmy tego, co zakładaliśmy. Z Mistrzostw Europy wróciliśmy bez medalu. Z różnych przyczyn. Walczyliśmy o cztery krążki, nie zdobyliśmy żadnego. W trzech pojedynkach zabrakło trochę szczęścia. Walki kończyły się klamrami i niestety w każdym przypadku rywalki zapinały uchwyt. Cztery piąte miejsca i piąte miejsce w klasyfikacji drużynowej. Piątka nas prześladuje. Dziewczyny nawet żartowały, że będąc nauczycielem stawiam uczniom za dużo piątek i to dlatego skończyło się tak, a nie inaczej. Po Mistrzostwach Europy był krótki wypoczynek, zaraz po nim bezpośrednie przygotowanie startowe do Mistrzostw Świata. Pojechało na nie sześć dziewcząt. Bardzo dobrze wypadła Ilona Omilusik, zdobywając brązowy medal. Z dobrej strony zaprezentowała się także Klaudia Pilipczuk, która zajęła piąte miejsce. Reasumując dwie imprezy główne i jeden medal. Nie wiem, czy to dużo czy mało. Nie wiem jak to odnieść do 2010 roku, kiedy były dwa medale na Mistrzostwach Europy, ale żadnego na Mistrzostwach Świata. Rozpocząłem drugi rok pracy z kadrą i dopiero po Mistrzostwach Europy w tym roku będę widział, czy dziewczyny zrobiły jakiś postęp czy też nie.
WIĘCEJ W KOLEJNYM WYDANIU "ZAPAŚNIKA" !!!





.gif)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)







.jpg)









